Trochę dobrych pickapów

Pickupy , preampy , lutowanie , schematy

Moderatorzy: popik10, poco

Awatar użytkownika
palisander
Posty: 1003
Rejestracja: 2009-04-17, 12:55
Lokalizacja: Polska
Kontakt:

Trochę dobrych pickapów

Post autor: palisander » 2013-01-25, 23:39

Witam.

Jeśli ktoś mysli o profesjonalnym brzmieniu gitar akustycznych i klasycznych z zamontowaną elektroniką pasywną lub aktywną to polecam te produkty:

http://www.lrbaggs.com/products/


LR Baggs dostępny u nas za pośrednictwem Firmy Kisielewski.


http://www.schattendesign.com/


Shatten trzeba niestety ściągać i dowalają jeszcze VAT.

Zakładałem ostatnio pasywne piezo do jednego ze swoich klasyków i powiem szczerze, że pod piecem Martinello brzmi ,, z palca" pięknie. Przy grze akordowej trochę ,,zamula'' ale tak to jest niestety... Akordy lepiej idą z mikrofonu pojemnościowego.

Ale co by nie powiedzieć to naprawdę profesjonalne produkty.

Pozdrawiam.
podstawa to dokładność
Awatar użytkownika
PiotrCh
Posty: 3075
Rejestracja: 2013-02-12, 00:04
Lokalizacja: Gdańsk

Re: Trochę dobrych pickapów

Post autor: PiotrCh » 2013-02-18, 17:11

Witam,

choć podzielam opinię o LRBaggs (moje doświadczenie to gitara seagull z elektroniką tej firmy) to trochę nie na temat bym napisał, zapytał.

Jako, że materiał piezo jest szeroko dostępny pod wieloma postaciami, to czy nie udałoby się pooklejać np. membranami (pastylkami) gitary w jakichś zasadnych miejscach i sumaryczny sygnał puścić na (przed)wzmacniacz? Czy piezo renomowanych firm jest lepsze od piezo z odzysku lub z tanich elementów ze sklepu elektronicznego? jakie jest wasze doświadczenie? Przecież piezo kosztuje grosze, a przedwzmacniacz to kilka elementów na krzyż... gdzie leży pies pogrzebany?

pozdrawiam
Piotr
pozdrowienia
Piotr
Awatar użytkownika
palisander
Posty: 1003
Rejestracja: 2009-04-17, 12:55
Lokalizacja: Polska
Kontakt:

Post autor: palisander » 2013-02-19, 12:09

Bardzo ciekawe pytanie.... tera dopiero zauważyłem.

Więc ja jesli mogę coś napisać to tylko doświadczenia swoje, moich uszu, koncertów na których tego słucham i opinii grających na instrumentach... czyli muzyków. Sprawa jest tu o tyle skomplikowana, że nagłośnić w profesjonalny sposób i dobrze instrument akustyczny jest niezmiernie trudno. Zaczynając od przystawki piezo cz też mikrofonu pojemnościowego... przez preamp... a kończąc na odpowiednim wzmacniaczu akustycznym. W zasadzie dobrze było by aby taki wzmacniacz miał dwa niezależne tory ... jeden do modulowanego przez preamp aktywnego piezo..... natomiast drugi do mikrofonu pojemnościowego z napięciem phantom. Dobry mikrofon to najmniej jakieś 1400 zł . Dobre piezo aktywne to 800 zł najmarniej... wzmacniacz akustyczny to jakieś najmniej 2500 a jesli mówimy o Firmach ryakich jak SR lub AR ( profesjonalnych) to zacznij od 3600 zł. Do tego być może jakiś preamp zewnetrzny np. LR Baggs Para Acoustik DI może kupisz uzywke za 700 zł. No i żeby zagrać profesjonalnie na scenie , a nie amatorsko dla YT w domu .... robi sie trochę drogo..... :-P

Nie twierdzę, że zakup foli w sklepie elektronicznym oklejenie odpowiednio instrumentu nie zadziała.... Lecz sama folia to dopiero początek.... W zasadzie tą metodą ... to mozna wyjąć wkładkę ze starego gramofonu analogowego klasy hi fi i przykleić ją tasmą do pudła w odpowiednim miejscu.... też zadziała.... tylko jak i z jaka jakością.

Poważne firmy zajmujące się tym problemem i produkijące profesjonalny osprzęt do nagłaśniania instrumentów akustycznych przeprowadzają odpowiednie testy i mają też rzesze muzyków ktorzy w profesjinalny sposób na koncertach sprawdzają swoją ,,szóstym zmysłem" to co ma być produkowane.... I tu jest cała tajemnica.... tak myśle.... Nie bez racji osprzęt takich firm jak LR Baggs, Shatten, Shadow czy choćby Schaller maja takie ceny jakie mają.... Jak są zbudowane....? Nie wiem i nikt z grających w to nie wnika.... liczy się , że z ich oferty można wybrać coś profesjonalnego i zawsze coś sie znajdzie co można dopasować do instrumentu który z resztą dopasowanego sprzętu zabrzmi na scenie lub w studio tak...jak tego oczekuje muzyk.

Nie widzę jednak problemu jeśli ktoś kto zna sie na elektronice stworzy coś swojego i dużo tańszego niż sprzęt firmowy i zagra to finalnie lepiej . Ludzie domowymi sposobami potrafią stworzyć fantastyczne rzeczy.

Do dzieła zatem kolego jeśli znasz się na elektronice , masz słuch i potrafisz sprecyzować jak powinna zagrać gitara na scenie oraz w studio.... Jak zrobić ulady przeciw szumowe i przeciw wzbudzeniowe....co zrobić aby dźwięk nie był plaski, zamulony i ,,wąski w spectrum brzmienia" kiedy grasz polifonicznie z palca czy też akordami z dość mocną artykulacją... Myślę, że masz baaaaaaardzo szerokie pole do popisu. ;-) Do odważnych świat należy i jeśli nie sprawdzisz tego sam.... nigdy się nie dowiesz co by było gdyby.....

Ja na elektronice sie nie znam... więc nawet się za to nie biorę.... Wiec zamiast kombinować i tracić czas... sam muzyk decyduje co chce mieć i jak ma to zabrzmieć.... przecież i tak to ona za to płaci..... wiec decyzja należy tylko do niego.
podstawa to dokładność
Awatar użytkownika
PiotrCh
Posty: 3075
Rejestracja: 2013-02-12, 00:04
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: PiotrCh » 2013-02-19, 13:17

Dzięki za odpowiedź,

temat pewnie się nie rozwinie dlatego, że to forum lutnicze, nie zaś trioda czy elektroda;) Jeszcze chwilę go pociągnę skupiając się na gitarze i szukając wspólnego mianownika z instrumentem.

Myślę (kiedyś mam nadzieję to przetestować), że DIY w wersji amatorskiej w lutnictwie ma takie same założenia jak DIY w audio, czyli zrobić coś na co np. nas nie stać, a jednak uzyskać efekt zbliżony. O innych przyczynach nie wspomnę takich jak radość tworzenia czy zarobienie kilku dodatkowych groszy (wersja amatorska). Mam jakieś doświadczenia w budowaniu toru audio (analogowego) i wiem, że firmy mają technologię, ale w domu też można dobrze. Aż jestem zły, że nie wiem co poprawić, żeby zagrało jeszcze lepiej ;)

Nagłośnienie instrumentu to rzeczywiście zadanie nie lada... ale skupmy się na gitarze zostawiając na razie resztę toru. Wiem, że wydzielenie gitary z całego kontekstu to duże uproszczenie, ale od czegoś trzeba zacząć. Myślę, że można pomyśleć o tym jak oczujnikować gitarę. Przetworniki piezo "zbierają" drgania drewna i zamieniają na prąd. Kto wie lepiej od lutnika gdzie gitara drga określonym pasmem cz. i amplitudą? Lutnicy stukają drewno i gotowy instrument i słuchają odpowiedzi konstrukcji. Dlaczego przetwornik ma być umieszczony w jednym miejscu? Każdy punkt gitary wibruje inaczej, może miks tych odpowiedzi da pełniejszy "obraz" dźwieku w widmie prądu płynącego do kolejnych elementów toru?

Z Twojej wypowiedzi wynika, że problemy zaczynają się już za przetwornikiem, w układach filtrujących. Filtrowanie sygnału rzeczywiście zostawmy elektronikom, ale sygnał z piezo to obraz drgania gitary. Jeśli zaś sam przetwornik (czyli struktura materiału piezoelektrycznego) posiada takie same właściwości przetwarzania drgań na ruch elektronów zarówno w piezo wydłubanego ze starej wkładki krystalicznej phono jak i w listku drogiego pickupa to może problem z głowy :-D ? (Marzenia ściętej głowy??)

Budowanie mikrofonu pojemnościowego rzeczywiście mija się z celem, chałupniczo raczej się nie da. Ale piezo nie musimy budować, trzeba wydłubać z przetwornika albo kupić w sklepie az grosze. Jak tylko będzie czas to sprawdzę z gitarą archtop.

Trochę rozumiem Twoje obawy bo funkcjonujesz w świecie gitary klasycznej, gdzie kanon tworzył się bardzo powoli i dokładnie, a jakość dźwięku jest na najwyższym poziomie. Ale gitara rockowa, blues, folk - tam dźwięk z piezo też ma się dobrze i dziwne efekty specjalne mogą nawet iść na plus ;)

Tak sobie luźno myślę, że preamp umocowany do gitary to duży kompromis idący ku wygodzie grającego. Preamp mógłby byc spokojnie pod nogą, a gitara wysyła sygnał z przetworników pasywnych dając dźwięk do dalszej obróbki. W ten sposób zmieniamy gitary mając jeden preamp spasowany z końcówką mocy i nie martwimy się jak kolejny pre wbudowany w gitarę (który kosztuje nie mało) zagra z resztą toru. To trochę tak jak zmiany wkładki w gramofonie, na jednym zestawie pre-końcówka-głośnik zmieniamy brzmienia do woli;)

"Wiec zamiast kombinować i tracić czas... sam muzyk decyduje co chce mieć i jak ma to zabrzmieć.... przecież i tak to ona za to płaci..... wiec decyzja należy tylko do niego."

Ale jako lutnik może mógłbyś mieć w ofercie gitarę z wyprowadzeniem dźwięku wg. Twojego pomysłu/odczucia/wiedzy o instrumencie - przetwornik bardziej łączy się z gitarą niż z resztą toru, tak sądzę.

pozdrawiam
PiotrCh
pozdrowienia
Piotr
Awatar użytkownika
palisander
Posty: 1003
Rejestracja: 2009-04-17, 12:55
Lokalizacja: Polska
Kontakt:

Post autor: palisander » 2013-02-19, 14:22

Oczywiście masz racje... mógłbym... tylko żeby to ugryźć i żeby to zabrzmiało w klasyku to droga przez mękę.... . Pomijając już to , że czasem uważa się na profanację instrumentu klasycznego jeśli się w nim coś wierci i wkłada do środka.... Oczywiście są też młodzi muzycy , ktorzy nie są aż tak konserwatywni....

Do rzeczy jednak..... inaczej ma sie sprawa z gitarami akustycznymi gdzie struny są metalowe. Tam samo piezo spisuje się dużo lepiej. Oczywiście dobre piezo....
Natomiast w gitarach klasycznych sprawa sie nieco komplikuje.... mimo nylonowych lub kompozytowych strun. Z reguły jest tak, że muzyka polifoniczna ( grana z palca lub paznokcia) brzmi nazwijmy to poprawnie..... natomiast jeśli zagra się już ,,gęsto " i do tego akordami.... pojawia się problem.... mianowicie dźwięk staje się mało selektywny i mocno zamulony... czasem uderzając wręcz w przester.... Oczywiscie trzeba brać pod uwagę cały zestaw i metodą prób i błędów dobrać go optymalnie do wykonywanej muzyki. Czasem muzyk siedzący na scenie czego słuchacze nie widzą ma pod nogą lub ręką mały pilpit.... , który umożliwia mu szybka zmianę konfiguracji i przłączanie sie z piezo na mikrofon pojemnościowy lub odwrotnie... lub granie na obu kanałach razem.... Tylko takie sprawy z reguły odbywaja się w zespołach grajacych muzykę w której sięgaja po różne brzmienia gitar klasycznych.... Czasem muzyk wręcz wymienia same instrumenty.... rz gra np na gitarze ,, Godin " raz na pełnym pudle klasyka z inna konfiguracją elektroniki....

No i docieramy wreszcie do sedna i do korzeni.... czyli do wykonywania muzyki klasycznej.... na gitarze klasycznej. Tu już sprawa sie mocno zwęża i w zasadzie jeśli ktoś się wspomaga to tylko dobrej jakości mikrofonem pojemnościowym..... którego cena często przekracza 6000 zł. Nie słyszałem nigdy żeby Bacha , Bariosa , Mertza czy muzykę z okresu baroku która przepięknie brzmi na gitarze klasycznej ktoś wykonywał z przystawki piezo..... na prestiżowych , światowych konkursach czy przeglądach.

Jak wiec widzisz nie da się zrobić coś na wzór instrumentu w ,, pigułce " który by miał wszystko co zaspokoi każdego.... Natomaiast można wykonać bardzo dobry instrument akustyczny.... i po odpowiednim rozegraniu go... zadecydować i dojsć metodą prób i błędów jak go nagłośnić do swoich potrzeb. I tu już dochodzi do głosu sam muzyk.... i jaka ma wizję tego co chce osiągnąć.... Wiec moim zdaniem lepiej ograniczyć się do solidnego wykonania bardo profesjonalnego instrumentu akustycznego... a jeśli taki faktycznie bedzię.... nagłośnienie go będzie o wiele prostsze. Coć z tym też różnie bywa.... ponieważ np. gitary klasyczne z płytą ,,duble top'' o ile na koncertach przy grze unplugged są głośne i wypełniają salę.... to po wejściu z nimi do studia nagrań zaczynają się problemy..... ponieważ niektóre częstotliwości wybijają się tak nienaturalnie, że nagranie ich prawidłowe jest dużym kłopotem....


żeby jednak jakoś zakończyć napiszę tylko tyle..... temat rzeka i na napisanie nie jednej książki... tym bardziej, że co ktoś z branży ... to inne zdanie... i nie spotkałem jeszcze muzyka żeby nie szukał .... każdy szuka całe życie.... i nigdy nie znajduje.... swojego brzmienia.... swojej gitary.... i innych rzeczy ulotnych i nietrwałych... zmieniających się z wiekiem , słuchem i rozwojem wrażliwości muzycznej. To ,,znikający punkt" ... , którego jeszcze nikt nie dogonił..... :-/


Pozdrawiam .
podstawa to dokładność
Awatar użytkownika
PiotrCh
Posty: 3075
Rejestracja: 2013-02-12, 00:04
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: PiotrCh » 2013-02-19, 14:50

sprawy pasma, zniekształceń (przester), dudnień, zamulania, braku selektywności - to problemy filtrowania sygnału z piezo, które dość wiernie powinno oddać drgania elementów gitary. Odpowiednio ukształtowany filtr daje sobie z tym radę, jeśli komercyjnym firmom udaje się analogowe filtrowanie kilkowma elementami sygnału piezzo - amatorom też powinno, jeśli tylko jest taka potrzeba, bo jak nie ma to wiadomo. Zawodowi muzycy, o których piszesz nie chcą DIY, chcą produkt niezawodny i przewidywalny i rozumiem, że z takiego poziomu patrzysz na tę sprawę w tym wątku. Ja w żadnym wypadku tego nie podważam, sam mam trochę gratów, które cenię za markę i poziom jaki prezentują :) Odnoga miała iść w kierunku poziomu amatora-dłubacza piwnicznego grającego koncert w domu kultury lub na przeglądzie piosenki turystycznej :D

Oczywiście podzielam Twój punkt widzenia, jest racjonalny i przemyślany.
Ja osobiście z gitarą klasyczną mam tyle wspólnego co nic, wiem, że jest, wiem jak brzmi, słucham płyt, lubię gitarę szczególnie w bossanovie i cieszę się jej brzmieniem na nagraniach z labela Verve;) Osobiście myślę, że gitara klasyczna najładniej gra na żywo bez prądu, a nagłośnienie jej to kompromis, bo lepiej przenieść drgania gitary powietrzem na nasze ucho niż za pośrednictwem prądu, ale bez prądu nie mógłbym słuchać jak pan Strobel z panią Prus wykonują piękną bossanovę:)

Myślę, że temat skończony w kwestii gitary klasycznej, bo tu zawracanie kijem wisły nie ma sensu. Ale gitara akustyczna i elektryczna ma potencjał do rozwijania w kwestii czujników drgań:D szczególnie na poziomie DIY dla siebie lub dziecka w domu.

pozdrawiam
PiotrCh
pozdrowienia
Piotr
Awatar użytkownika
Andrzej
Posty: 508
Rejestracja: 2011-01-02, 21:00
Lokalizacja: Koszalin

Post autor: Andrzej » 2013-02-19, 16:02

PiotrCh pisze: Myślę, że temat skończony w kwestii gitary klasycznej, bo tu zawracanie kijem wisły nie ma sensu. Ale gitara akustyczna i elektryczna ma potencjał do rozwijania w kwestii czujników drgań:D szczególnie na poziomie DIY dla siebie lub dziecka w domu.

pozdrawiam
PiotrCh
Najtańszy sposób i chyba najprostszy to zwykły lekarski stetoskop . Niektóre travel gitary mają taki na wyposażeniu zamiast słuchawek. Może to śmieszne rozwiązanie ale myśle że to ustrojstwo zbiera drgania lepiej niż niejedno piezo z wyższej półki :-) A swoją drogą ciekawie jak by to brzmiało gdyby do głowicy stetoskopu zamontować mały mikrofon :?:
Załączniki
DV016_Jpg_Large_518700_w_bag_headset.jpg
Awatar użytkownika
PiotrCh
Posty: 3075
Rejestracja: 2013-02-12, 00:04
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: PiotrCh » 2013-02-19, 19:53

Super pomysł, muszę spróbować koniecznie :)

Problem jest taki, że słuchając gitary bez prądu słyszymy jak drga całe pudło/struny/powietrze w pudle rezonansowym i wreszcie powietrze wypełniające pomieszczenie... a nagłaśniając ją (gitarę) kawałkiem piezo w mostku przekazujemy jakiś tylko fragment obrazu muzycznego. Mikrofon dopełnia zbierając drgania powietrza wewnątrz pudła, gdzie efektywnie wzmacniane są raczej niższe częstotliwości (jak sądzę) i dudni tam aż miło, w gitarę ciężko głowę włożyć, ale wkładając ją w obudowę głośnika niskotonowego efekt jest pewnie podobny;)

Myślę, że trudniej jest "obsłużyć" mikrofonem wnętrze pudła niż okolice otworu rezonansowego na zewnątrz, gdzie tak nie dudni:), pewnie dlatego tak drogie są mikrofony do gitary i preampy im dedykowane. Tak czy inaczej ja pooklejam jakieś pudło pastylkami piezo i spróbuję sprawdzić wpływ topologii czujników na efekt końcowy;) Na razie mogę sobie pogdybać jedynie. Chętnie też poczytam domniemania innych, a jeszcze lepiej wnioski z doświadczeń.
pozdrowienia
Piotr
Awatar użytkownika
palisander
Posty: 1003
Rejestracja: 2009-04-17, 12:55
Lokalizacja: Polska
Kontakt:

Post autor: palisander » 2013-02-20, 10:50

Pisałeś o takich elementach rozumiem....??? jak w linku poniżej....?


http://www.conrad.pl/Miniaturowe-elemen ... 90_0235311


Zasiałeś kolego we mnie ziarno ciekawości.... Mimo , że lubię raczej przewidywalne sprawy, to jest to ciekawy temat.... Tylko teraz potrzebny jest ktoś ze znajomością elektroniki żeby dobrał przetworniki ... np. w konfiguracji 8 czy 10 małych elementów piezo . Jak to połączyć i wyjść sygnałem na wzmacniacz? Poza tym jaki prąd popłynie przy połączeniu tylu ,,pastylek" wspólnie i ja się to ma do sygnału jaki powinien przyjąć wzmacniacz aby nie było przesteru.... ? Mnóstwo pytań ... zwłaszcza dla mnie ...laika elektronicznego w zasadzie.... ;-) Teraz jeszcze pojawia się pytanie jekie elementy piezo użyc....? Jest ich całe mnóstwo.... Aby jak najwierniej przekazały sygnał i zamieniły drgania w odpowiedni prąd....

Nie mniej jednak .... po przemyśleniach można by faktycznie osiągnąć dobry efekt... I podać sygnał z różnych elementów instrumentu.

Próbuj.... chętnie zobacze i posłucham efektu.... ;-)
podstawa to dokładność
Awatar użytkownika
PiotrCh
Posty: 3075
Rejestracja: 2013-02-12, 00:04
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: PiotrCh » 2013-02-20, 22:16

sam jestem ciekaw:) jak tylko wyjdę z niedoczasu to chętnie popróbuję. Mam chytry plan urządzenia (wiosna/lato) warsztatu i przejścia (płynnego) z pracy w budżetówce na własny interes (dłubanie, struganie, lutowanie);)

sam nie wiem jak działają te krążki z piezoelektrykiem, kiedyś tylko kolega z pracy wykorzystywał takie do analizowania drgań jakiegoś modelu konstrukcji, ale w szczegóły nie wnikałem. Myślę, że czułość tych pastylek jest duża i raczej nastawiałbym się na tłumienie prądu/napięcia niż wzmacnianie, szczególnie w przypadku kilku czujników. Dopasowanie rezystancji w obwodzie będzie kluczem, żeby nie przesterować gotowego preampu. Myślę, że potrzebna będzie też filtracja ala krzywa RIAA w pre phono, żeby trochę wyciągnąć niskie i średnie częstotliwości pasma ściszając te wyższe. Od właściwości filtru będzie zależał poziom zniekształceń różnej maści (jakość rezystorów kondensatorów, ciche tranzystory..a może lampy itd). W detalu elementny pasywne i aktywne najwyższej jakości (jakich nie stosują firmy w masowej produkcji!) są tanie. Wychodząc z założenia, że rozwiązanie takiego preampu/tłumika już jest w necie w dziesiątkach wersji (w USA DIY to już tradycja;) - zaczynam poszukiwania schematów:D
pozdrowienia
Piotr
poco
Moderator
Posty: 4074
Rejestracja: 2010-12-06, 14:36
Lokalizacja: Blok Dobryszyce

!!

Post autor: poco » 2013-02-21, 10:52

Obawiam się, że życia Wam braknie na rozkminienie tego tematu, a choćby i z tego powodu,że macie różne preferencje.
Różne kanony barwy dźwięku, bo o ten temat głównie chodzi są udziałem każdego z osobna muzyka, jak i instrumentu i tutaj ustawienie "ulepszaczy" zewnętrznych -jakkolwiek by je nie nazywał i konfigurował nie jest możliwe jako "urawniłowka".
Ciekawie brzmi to wszystko co piszecie, buduje to aurę i oczekiwania znalezienia panaceum na to "coś", ale nie ma mocnych. Tego nie da się zdefiniować jednoznacznie.
Tak między innymi dzieje się z muzyką np. fortepianową. Niby przez lata słuchamy tego samego Chopina, na tym samym instrumencie, a jakże inne interpretacje! I co, gorsze niż to co nazywamy "ustalona wersją" wykonawczą/interpretacyjną?
Znowu wracam do gitary i otoczki elektronicznej. Nie wierzę, że da się stworzyć to coś, tak jak się nie da w odniesieniu do muzyki fortepianowej.
Owszem, dla muzyki typowo "wspomaganej" wszelkiego typu nagłośnieniami można coś tam pogmerać, ale zawsze będzie to sprawa "kręcenia gałami".
Wracając do klasyka, należało by się zastanowić dla kogo ma być ta muzyka przetworzona elektronicznie, a tym samym określić pasmo akustyczne , w którym będziemy się poruszali, ze wszelkimi tego konsekwencjami. Ale tutaj zaporowo włącza się w temat jakość sprzętu przetwarzającego, akustyka pomieszczenia i cała ta sfera niezdefiniowanych do końca uwarunkowań zewnętrznych. Np. sala koncertowa i jej wypełnienie słuchaczami, temperatura,wilgotność powietrza /można sterować/ -jak ubrani, tło akustyczne poza salą itp, itd., a i tak każdy z zapytanych po koncercie słuchaczy co innego słyszał!
Zatem te rozważania są słuszne, potrzebne, ale należy w nich wyartykułować te wszystkie czynniki, które mają wpływ na dźwięk przetworzony, jak i nie przetworzony, aby nie tworzyć podstaw do powstawania mitów, aby słuchacz miał świadomość możliwych niedostatków przy odsłuchu bo.......
Konstrukcje DIY są równie dobre jak i firmowe, a kto wie czy i nie lepsze. ;-) Dlatego też ma racje bytu np. nasze forum, bo tu się realizują, przynajmniej deklaratywnie marzenia o własnym instrumencie , spełniającym nasze i tylko nasze oczekiwania. Reszta, to tylko kwestia akceptacji lub odrzucenia przez otoczenie.
Stąd i moje zdanie, że gitary klasycznej trzeba słuchać na żywo, bez upiększeń, bo gubimy tym samym te wszystkie klimaty pochodne, na które składa się cała plejada harmonicznych, a która jest przyczyną tego, że chcemy słuchać instrumentu(-ów) tak , jak one brzmią bez udziwnień i polepszaczy.
Jeżeli decydujemy się na przetwarzanie, w jakiejkolwiek formie, to musimy się liczyć z utratą tego "czegoś". Dlatego m.in powrót do lampy, do płyty analogowej itd., ......
Pozdrawiam, Ryszard
via vita curva est
Awatar użytkownika
PiotrCh
Posty: 3075
Rejestracja: 2013-02-12, 00:04
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: PiotrCh » 2013-02-21, 11:47

Słuszne uwagi, sam mam podobne przemyślenia.

Ulepszacze w tym kontekście to urządzenia, które mają jak najbardziej zbliżyć dźwięk wydobywający się z głośników do tego, który promieniuje od instrumentu, przynajmniej w przypadku gitary akustycznej/klasycznej. Przetworzenie analogowe mechanika->elektromechanika. Niech z gitary wyjdzie prąd niosący informacje o drganiach jej konstrukcji, jak najwierniej. Dalej jest przetwarzanie tegoż sygnału czyli filtracja. Tu na dzień dzisiejszy są filtry analogowe i cyfrowe. Filtrowanie to wprowadzanie zmian w widmo drgań i to tutaj jest owe ulepszanie/modelowanie, ale ulepszanie może być rozumiane jako nie tyle zmiany jakościowe co ilościowe w kwestii szumów przydźwięków itp, ewentualnie korekcja poziomu w funkcji częstotliwości. Ostatnim krokiem jest wzmocnienie sygnału już po filtracji i przetworzenie go na falę akustyczną przez ostatni przetwornik - głośnik. To jest cały tor analogowy. Reszta to akustyka pomieszczenia i nastrój słuchacza, jego czystość uszu, wrażliwość i stopień wewnętrznego skupienia/wyciszenia. Z moich doświadczeń dużo łatwiej jest sterować tym ostatnim. Poziom endorfin może być wysoki przy obiektywnie niskiej jakości dźwięku wychodzącego z toru analogowego. Może być odwrotnie, dźwięk obiektywnie piękny, czysty i dynamiczny, a ciarki nie idą :D

Komu ma posłużyć przetwornik? Dobre pytanie, właściwie to podstawowe. W domowym zaciszu nie potrzebny, na koncercie kameralnym, gdzie cisza jak makiem zasiał - też odpada. Większe koncerty tu już się przyda. Ngrania - jak najbardziej. Widać, że bardziej przetwornikiem do akustyka zainteresowani będą muzycy jazzowi, folkowi (wszelkiej maści) i ciut rockowi;). Na takich koncertach nie ma ciszy jak makiem zasiał w przeciwieństwie do koncertów muzyki klasycznej i prąd się przyda.

Nie zapominajmy też, że rynek muzyczny zaczyna rosnąć. Internet temu służy, łatwiej zaistnieć. Po sławie na YT przychodzi czas, żeby nagrać demówkę i puścić ją w radio, albo rozdać po koncercie. Świadomość sprzętowa wśród młodych muzyków jest niska. Młodzi wciąż pytają lampa czy tranzystor? Vinyl czy DVD? Strat czy LP? Kabel chiński czy SOMMER, srebrny czy miedziany? Wtyki chińskie czy lepsze? Co zrobić, żeby nie brumiło, szumiało? Czemu bas dudni, soprany syczą, a środka nie ma? Czemu przesteruje itp itd...odpowiedzi można szukać w necie i kombinować, a kiedyś? Nie było tak łatwo prawda? Dlatego fora internetowe i wymiana poglądów to taki luksus społeczny:D Ja chcę się nauczyć robić instrumenty i przeczytam na tym forum każdą (w końcu) waszą wypowiedź na temat desek, klejów, lakierów itp:)

pozdrowienia
pozdrowienia
Piotr
Awatar użytkownika
palisander
Posty: 1003
Rejestracja: 2009-04-17, 12:55
Lokalizacja: Polska
Kontakt:

Post autor: palisander » 2013-02-21, 13:43

Tu nie chodzi o znalezienie panaceum Ryszard..... bo to nie możliwe. Gitara klasyczna to dźwięk z pudła.... nie przetworzony. Wtedy słychać wszystkie smaczki instrumentu jeśli jest wysokiej klasy. Nie mówimy tu o muzyce klasycznej, barokowej lub innej do gry kameralnej na bardzo wysokim poziomie... Tu chodzi raczej o instrument jako jeden z wielu na scenę dla młodego muzyka spełniającego się w przeróżnych stylach muzycznych . Oczywiście do gry pod piecem... ,,Godin" ma takie instrumenty w ofercie i są bardzo uważane przez profesjonalnych muzyków. Temat mnie powoli zaciekawił ponieważ z wielopunktowego nagłośnienia można by faktycznie uzyskać ciekawy efekt i mozliwości modulacyjne dźwięku.... Oczywiście trzeba dobrać miniaturowe elementy piezo tak pod względem ich czułości na poszczególne częstotliwości aby sumarycznie dawały pasmo najszersze.... Masę kombinacji i prób.... ale i zabawa może być przednia przy tym..... ;-) czy szerogowo to połączyć...? czy równolegle... itd...

Faktem jednak jest , że to juz elektronika na jakimś poziomie.... z której Ja jestem noga! A juz jeśli chodzi o wykonanie jakiegos preampu i tłumików żeby to nie brumiło, szumiało i nie miało tendencji di wzbudania sie to już wogóle dla mnie raczej czarna magia.... Ale są ludzie którzy w tym siedzą... i jak im powiem o co mi chodzi finalnie to w lot będą wiedzieć jak to wykonać..... ewentualnie. Jeśli oczywiście się kiedyś za to zabiorę.... hehehehehe..... :-D
podstawa to dokładność
poco
Moderator
Posty: 4074
Rejestracja: 2010-12-06, 14:36
Lokalizacja: Blok Dobryszyce

Post autor: poco » 2013-02-21, 14:12

Nie mam wizji tego wielopunktowego pobierania sygnału , a to dlatego, że na dobra sprawę do każdej gitary trzeba by było indywidualnie dobrać ilość przetworników. Ile ich trzeba?
Dalej, czy każdy tor indywidualnie punktowy do osobnego przetworzenia,czy suma i dopiero kręcenie gałami. Jeżeli punktowe do wspólnego, to po jaka cholerę wiele, skoro z jednego dostaniemy to samo. Dalej, czy w tym mieszaniu nie poobcinane zostaną te pasma, które są łącznikami pomiędzy poszczególnymi dźwiękami itd. Moze powstać sytuacja, że będziemy słyszeć poszczególne piękne dźwięki, ale takie wyjałowione, głuche.
Zbyt wiele zmiennych, aby się to udało przy klasyku. Niech on sobie będzie taki jak jest, bo w tym jego urok i siła. Co do akustyków, to przy przetwarzaniu sygnału i jego wzmacnianiu zbyt wiele nie zmieni, czy bez, czy z prądem. To po prostu inaczej brzmi i do innej muzyki jest przynależniony :-D .
Takie jest moje osobiste zdanie z którym się całkowicie zgadzam. :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:
Myślę jednocześnie, że te rozważania będą przyczynkiem do ciekawej wymiany zdań i poglądów.
Pozdrawiam, Ryszard
via vita curva est
Awatar użytkownika
palisander
Posty: 1003
Rejestracja: 2009-04-17, 12:55
Lokalizacja: Polska
Kontakt:

Post autor: palisander » 2013-02-21, 14:34

No nie tak do końca Ryszard.... otóż jeśli np. dasz 6 szt na płycie wierzchniej od spodu.... dwa bezpośrednio pod mostem.... dwa za mostem .... dwa przed mostem.... i jeden no bloku gryfu.... To jeśli dobierzesz ich czułość odowiednio to suma może Ci czasem dać niespotykany zakres częstotliwości .... jakiego nigdy nie osiągniesz dając tylko folię piezo pod strunnik..... kapujesz.....???
podstawa to dokładność
ODPOWIEDZ