Mikrosamolocik zdalnie sterowany

Pochwalcie się co jeszcze robicie / zrobiliście.
pickups
Posty: 180
Rejestracja: 2013-04-11, 18:59
Lokalizacja: PL
Kontakt:

Mikrosamolocik zdalnie sterowany

Post autor: pickups » 2018-09-19, 20:15

Mikromodel zdalnie sterowany - moja improwizacja na bazie modelu T34 Mentor.
Konstrukcja: żeberkowo-skorupowa, balsa pokryta folią Oracover (na zdjęciach jeszcze bez napisów i nalepek).
- rozpiętość skrzydeł: 460 mm
- odbiornik: FlySky 2,4GHz mikro 8-kanałowy (1,1g)
- 3 serwomechanizmy 1,7g
- silnik 8520 z przekładnią
- akumulator LiPo 3,7V
Może poleci… :)
Załączniki
JM1.jpg
JM2.jpg
JM3.jpg
JM4.jpg
JM5.jpg
Awatar użytkownika
molu
Posty: 1362
Rejestracja: 2012-02-21, 14:42
Lokalizacja: Kraków

Re: Mikrosamolocik zdalnie sterowany

Post autor: molu » 2018-09-20, 09:02

Ile wazy całość? 25g?

Dawno temu takie rzeczy robiłem. Ten chyba nie przekraczał 2g. Swobodnie latający, napęd na gumę.
ryan_trainer3.jpg
T.
pickups
Posty: 180
Rejestracja: 2013-04-11, 18:59
Lokalizacja: PL
Kontakt:

Re: Mikrosamolocik zdalnie sterowany

Post autor: pickups » 2018-09-20, 11:26

No nie, Twój jest jednak dużo mniejszy i wykonany z balsy i papieru japońskiego. Tak się wykonuje samo-loty ;-) na gumkę.
Po całkowitym zmontowaniu i wyposażeniu mój ważył 76g. Sam napęd z aparaturką i akumulatorkiem waży ok. 21g (+ cięgienka i drobny osprzęt). Lecz w ramach wyważenia trzeba było dodać ok. 20g na dziobie :oops: (kołpak własnej kombinacji + dodatkowe ciężarki).
Może jednak poleci... :roll:
Awatar użytkownika
molu
Posty: 1362
Rejestracja: 2012-02-21, 14:42
Lokalizacja: Kraków

Re: Mikrosamolocik zdalnie sterowany

Post autor: molu » 2018-09-20, 12:45

Mnie w silnikowych modelach zawsze zniechęcały konstrukcje balsowe. I ogólnie ciężar modelu, osprzętu. Niestety bywa, że po kraksie niewiele jest do zbierania. A ja zawsze chętniej budowałem niż naprawiałem. :)
Dlatego w przypadku zdalnie sterowanych często budowałem z depronu. Przeżywały kraksę albo naprawiało się błyskawicznie.

T.
pickups
Posty: 180
Rejestracja: 2013-04-11, 18:59
Lokalizacja: PL
Kontakt:

Re: Mikrosamolocik zdalnie sterowany

Post autor: pickups » 2018-09-20, 13:36

Też wolę budować niż latać ;-)
Rzeczywiście po balsie nie ma co zbierać, najlepiej odkurzyć...
Do latania nie będę śpieszył - czym później poleci tym na dłużej starczy :-D
poco
Moderator
Posty: 3853
Rejestracja: 2010-12-06, 14:36
Lokalizacja: Blok Dobryszyce

Re: Mikrosamolocik zdalnie sterowany

Post autor: poco » 2018-09-20, 16:07

Piękna sprawa, zazdraszczam ;-)
Takie "zabawki" zawsze mnie pociągały, ale w czasach mojego zafascynowania samolotami wiele elementów było niedostępnych, a głównym napędem poważnych konstrukcji były jedynie silniki spalinowe. Dla nas pozostawała guma.
Piszę o "moich" czasach, ale wtedy modelarstwem szkutniczym i lotniczym głównie zajmował/a się LOK, finansował te komórki z funduszy wojska. Do tego było jeszcze strzelectwo i krótkofalarstwo.
Moja przygoda z modelami latającymi zakończyła się na etapie modelu szybowca "wystrzeliwanego" za pomocą sztywnego cięgna. Konstrukcja skrzydeł ze sklejki (wręgi wycinało się laubzegą) i listewek sosnowych (o balsie można było pomarzyć), poszycie skrzydeł, to papier nasączany czymś po naklejeniu go na konstrukcję dający naprężenie poszycia. To chyba było coś na bazie nitro, ale pewności nie mam. Jak to piszę, to czuję ten specyficzny zapach. TO LATAŁO !
Naprawy nie były problemem, bo skrzydła były mocowane do "kadłuba" gumą.
Plany modeli można było kupić po prostu w kiosku lub składnicy harcerskiej za grosze. Materiały też.
Kurde! Ile to było frajdy, ile biegania za uciekającym obiektem - latał gdzie on sam chciał. Bezcenne doświadczenie, które odcisnęło się na dalszym życiu. Może to zbyt patetyczne, ale prawdziwe, bo to był impuls do zgłębiania techniki zaszczepiony w wieku 8 lat. Wspomnienia ożyły...
Pozdrawiam, Ryszard
via vita curva est
pickups
Posty: 180
Rejestracja: 2013-04-11, 18:59
Lokalizacja: PL
Kontakt:

Re: Mikrosamolocik zdalnie sterowany

Post autor: pickups » 2018-09-20, 19:56

Ryszard, też tak zaczynałem, jeszcze w podstawówce. Zawsze jesienią zaczynałem budowę kolejnego modelu.
Sklep Centralnej Składnicy Harcerskiej był moim ulubionym :) Tam można było kupić listewki, sklejki modelarskie, plany, później prymitywne ruskie aparatury typu Pilot. Balsa bywała na przydział w modelarniach, do których nie należałem.
Sam budowałem aparaturki do zdalnego sterowania. Silniki - oczywiście spalinowe, na eter (Jena, Meteor).
Kiedyś mój model (na uwięzi) zauważył sąsiad, który był pilotem w areoklubie. Zaprosił na przelot samolotem, był to Gawron SP-CKM. Przeżycie niesamowite. To nie mogło nie wciągać...
ODPOWIEDZ